Wyspy Kanaryjskie to dla mnie najlepsze miejsce na wakacje. W tym roku byłam już trzeci raz, ale na pewno nie ostatni. Za każdym razem zatrzymuję się na innej wyspie i muszę przyznać, że Kanary mają wiele twarzy. Za pierwszym razem byłam w Maspalomas na Gran Canarii – hotel tuż przy plaży, doskonałe lokalne jedzenie, złocisty piasek i ciepła woda w oceanie. Po tygodniu aż żal było stamtąd wyjeżdżać, szczególnie że w Polsce była wtedy zima. Na kolejny wypad na Kanary wybrałam Teneryfę, na której prawie nie spałam, tak mnie wciągnęło życie nocne. Mnóstwo knajpek i barów czynnych było praktycznie do rana. Zaskoczyło mnie, że życie nocne zaczyna się bardzo późno – po północy, gdy w polskich knajpkach ludzie powoli zbieraliby się do domu, na teneryfie zaczynały się najlepsze imprezy. W tym roku wybrałam Lanzarote i jestem pod wrażeniem wulkanów, których ślady działania można napotkać na każdym kroku. Opalałam się na plaży, na której piasek był niemal czarny, zwiedzałam jaskinie, a nawet jadłam obiad podany z grilla zbudowanego na wulkanicznym kraterze. Pod każdym względem było naprawdę gorąco.

0

Komentarze