Zatłoczone plaże, upał nie do wytrzymania? Nic z tych rzeczy. Wyspy Kanaryjskie zaskoczyły mnie swoim spokojem i urzekającą przyrodą. Skorzystałem z oferty last minute i poleciałem na Teneryfę we wrześniu. Moim miejscem docelowym była Playa de las Americas. Choć w Polsce było już dawno po sezonie wakacyjnym, tam wakacje trwają chyba cały rok. Na wyspie spędziłem dwa tygodnie i z każdym dniem zadziwiała mnie coraz bardziej. Niesamowite wrażenie robią pasma górskie tuż obok piaszczystych plaż, których jest całe mnóstwo. Choć obawiałem się, że na plaży nie będę mógł w tłumie znaleźć dla siebie miejsca, w rzeczywistości nie miałem takiego problemu. Największe skupiska opalających się są w kurortach i w pobliżu wielkich hoteli, ale wystarczy przejść się kawałek dalej i już robi się bardziej kameralnie. Z całego urlopu utkwiło mi w pamięci safari po parku narodowym Teide – niesamowicie bujna roślinność i skały wulkaniczne ukształtowane w wielkie masywy zastygłej lawy. To świetna atrakcja dla wszystkich, którzy po pewnym czasie zaczynają mieć dość wylegiwania się na plaży.

0

Komentarze